Rozdział 1
Hazel jak zawsze w poniedziałek szła na spotkanie grupowe gdzie widziała ludzi z róznymi przypadkami jak i jej.
- Hazel przedstaw się nam i powiedz z jakiego powodu tu jesteś - powiedział spokojnie organizator.
- Oczywiście. Nazywam się Hazel Pitson przychodzę tu w każdy poniedziałek jak wiecie. Mam raka, z tąd te rurki w moim nosie. - Powiedziała ze śmiechem Hazel.
- Może teraz ty Gus powiedz dlaczego tu jesteś ? - Prowadzący grupę wsparcia.
- Okey. Jestem tu, ponieważ kolega August mnie namówił abym tu przyszedł więc jestem. Nie jestem tu bez problemu, nie mam jednej nogi jest ona zastąpiona protezą .-Powiedział Gus pokazując swoją nogę, zerkając na Hazel.
Hazel również zerkała na Gusa. Po godzinie spotkanie się skończyło. Gus po wyjściu próbował porozmawiać z Hazel ale nie mógł jej znaleźć gdyż ona pojechała.
Dziewczyna pojechała na badania kontrolne. Musiała zostać kilka dni w szpitalu, gdyś było coś nie tak. Hazel była zmartwiona. Rodzice pojechali do domu po jej rzeczy Hazel
zażyczyła sobie swoją ulubioną książkę pt. "Cios udręki".Rodzice przywiezli Hazel wszystkie żeczy. Dziewczyna wyszła w sobotę, wszystkie obawy lekarzy odeszły. Było dobrze.
Rodzice po tym jak Hazel wróciła do domu postanowili z nią porozmawiać.
- Hazel możemy porozmawiać ?- Zapytali rodzice.
- Tak. tylko pozwólcie mi wziąć prysznic. - Odpowiedziała. Po 20-30 minutach przyszła i usiadła koło rodziców. - Możemy porozmawiać. - Powiedziała nie spokojnym głosem
- Dobrze. Hazel chcielibyśmy żebyś chodziła nadal na spotkania grupowe prowadzone przez P.Smisa. - powiedzieli rodzice.
- Mogę na nie chodzić pod jednym warunkiem. Że jeżeli mi się tam nie spodoba nie będę musiała tam chodzić - Powiedziała pewnie.
- Dobrze. Będziesz tam chodzić w powiedziałek jak zawsze i w środę. - odparła pewnie mama.
Hazel nie była zadowolona że musiała tam chodzić, z powodu że nikogo tam nie znała. Kolejne dni minęły spokojnie, nie było żadnych niepokojących objawów.
Poniedziałek. Nie chętnie poszła na spotkanie. Znów był tam ten chłopak. Hazel była zdziwiona, ponieważ nie było jego kolegi. Po dłuższym czasie spotkanie dobiegło końca
Gus przywitał się z Hazel. Dziewczyna nie chętnie odpowiedziała. Chłopak prosił o miłe spotkanie dziewczyna nie zgodziła się.
- Hazel dlaczego mi odmawiasz ?- Zapytał nie co zły chłopak.
- Nie mam czasu się spotykać.
- Czemu mnie odrzucasz ?
- Musisz być taki nachalny ?
- Zawsze odpowiadasz pytaniem na pytanie ?
Hazel odeszła bez słowa. Gus poszedł za nią i zapytał dlaczego nie chce się spotkać. Ona odeszła i powiedziała tylko daj mi spokój, lecz chłopak nie odpuścił.
Dziewczyna długo myślała nad tym czy chce się z kimś spotykać. Zasnęła. W nocy Hazel miała atak. Rodzice się przestraszyli, pojechali do szpitala. W szpitalu...
Cudowny
OdpowiedzUsuńCzekam na dalszy rozwój akcji
Z pewnością każdy rozdział będzie lepszy od poprzedniego
Pozdrawiam i weny życzę
~~Ewa
Ps.Kocham
Dziękuję ale za bardzo słodzisz
UsuńPs. Też kocham Ale bardziej :*
jestem pod wrażeniem :)
OdpowiedzUsuńczekam na kolejny
Pozdrawiam i weny życzę :3
Panna Martin